niedziela, 28 sierpnia 2011

Oferta na Groupon

Jeszcze około 2 h będzie ważna TA oferta.
Co myślcie? Skusiłyście się? Ja się właśnie zastanawiam, ponieważ mam wolne 60 zł, więc mogłabym kupić sobie 2 kupony, ale jest tyle rzeczy, na które chciałabym je wydać ;)
Zdjęcie skopiowane ze www.znizkomania.pl

środa, 24 sierpnia 2011

TAGowa mania!:)

Jako, że opuściłam kilka TAGów postanowiłam zrealizować je w tym poście.
Zacznę od najstarszego czyli:
Zasady:
Napisz kto przyznał ci nagrodę
Napisz 7 makijażowych faktów o sobie
Przekaż nagrodę 15 następnym blogerkom.
Dziękuję za otagowanie
Zasady zabawy:
1. Podaj 5 produktów kosmetycznych łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie must have na wyjście (można dołączyc zdjęcia)
2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją kto Cię otagował,
3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogierkom

2. Korektor Essence Pure Skin
Zdjęcie skopiowane z wizaz.pl
Róż w płynie, Venedig, 01 rose firmy Basic
4. Tusz do rzęs Rimmel Extra Super Lash wodoodporny
Zdjęcie z okazje.info.pl


Zasady:
1. Umieść obrazek "10 pytań kosmetycznych od Majorki"
2. Odpowiedz na 10 pytań kosmetycznych
3. Powiedz, kto Cię oTAGował
4. OTAGuj 12 blogów tym TAGiem
5. Poinformuj blogi o oTAGowaniu
Pytania i odpowiedzi:

1. Używasz kolorowych cieni do powiek, czy neutralnych?
Neutralnych, ale używam cieni tylko na imprezy, na codzień raczej nie;).

2. Co wolisz bardziej 'pomadkę czy błyszczyk'?
Pomadkę. Błyszczyk jest zbyt nietrwały i zdecydowanie wolę efekt zostawiony po szmince.

3. Czy uważasz, że tylko drogie produkty są dobre?
Nie. Używam wielu dobrych i tanich produktów.

4. Co sądzisz i czy używasz różu do policzków?
Używam, ale jeszcze nie rozgryzłam go na tyle, żeby powiedzieć, że to siódmy cud świata jak wielu uważa:).

5. Jaki jeden produkt kosmetyczny kolorowy zabrałabyś na bezludną wyspę? ;)
Chyba puder albo tusz, ale nie sądzę, żeby na bezludnej wyspie potrzebny był mi makijaż, bo kto mnie zobaczy.

6. Miałaś kiedykolwiek problemy z cerą?
Moje cera jest raczej bezproblemowa, nie licząc pojedynczych pryszczy.

7. Używasz filtrów?
Tylko na plaże, ale próbuję przekonać się do używania na codzień.

8. Na jaki produkt kosmetyczny uważasz, że trzeba wydać więcej pieniędzy?
Hmmm... chyba korektor.

9. Co sądzisz o maseczkach i czy ich używasz?
Do twarzy raczej nie używam, ale do włosów bardzo sobie cenie.

10. Jakiej gwiazdy makijaże podobają ci się najbardziej?
Raczej nie zwracam uwagi na makijaże gwiazd.

Teraz otaguję 15 osób do wszystkich TAGów na jakie dzisiaj odpowiedziałam:

Chciałabym otagować więcej blogów, ponieważ znam jeszcze wiele świetnych.

Basic, Juicy Fruity, Banana

Dzisiaj pokaże wam zapowiadany TU lakier, brat TEGO lakieru.
Zaczęłam ostatnio kurację Nail Tekiem II. Dlatego jak widzicie ścięłam paznokcie i na tym zdjęciu najlepiej nie wyglądają. Na żywo, musicie mi uwierzyć na słowo, wyglądają lepiej ;).
Wracając do lakieru to na zdjęciu możecie zobaczyć 2 warstwy, ale gdzieniegdzie widoczne są prześwity, więc lepiej nałożyć 3.
Wg mnie poprzednio pokazywane Kiwi jest lepsze jakościowo. Ten lakier szybciej odpryska i jest mniej wytrzymały, ale nie jest najgorszy. Powiedziałabym, że przeciętny jakościowo.
Wysycha dość wolno.
Na żywo jest trochę bledszy.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Amla firmy Dabur i kilka początkowych uwag o paście cukrowej firmy Halaweh

Pamiętacie jak wspominałam wam o współpracy z helfy.pl? Właście te dwa produkty dostałam do przetestowania.
Chciałabym zacząć od tego, że bardzo mi się podoba podejście tej strony do blogera. Od początku piszą, że mam pisać tylko prawdę, nawet jeśli będzie nie dobra dla ich sklepu. Pani Małgorzata poprosiła mnie o opisanie swoich włosów, cery itp. oraz napisanie czy na czymś mi szczególnie nie zależy. Bardzo podoba mi się to, ponieważ większość firm przydziela kosmetyki/kolory losowo i często czytam na innych blogach, że na przykład to nie ich kolor lub, że kosmetyk nie jest przystosowany do ich cery i muszą oddać produkt komuś innemu do testów.
Ale przechodząc do recenzji. O olej Amla poprosiłam panią Małgosie, ponieważ moje włosy bardzo łatwo się plączą, wypadają w dużej ilości oraz mam bardzo wysuszone końcówki (od jakiegoś czasu wybieram się do fryzjera, ale nie mogę do niego trafić;)). Czy pomógł? Po części, ale i tak jestem bardzo z niego zadowolona.
Informacja ze strony helfy.pl:
Olejek Amla zawiera wyciąg z owoców amla (amalaki - agrestu indyjskiego), sprawia, że włosy stają się sprężyste, zdrowe, błyszczące. Będziesz mieć wrażenie, że włosy są odżywione od środka i mieć poczucie lepszej pielęgnacji. Amla ma świeży, orientalny zapach, jest sekretem pięknych włosów kobiet z Indii.

OLEJEK DABUR AMLA PRZEZNACZONY JEST DLA WŁOSÓW OD CIEMNEGO BLONDU PO CZARNE.
Jak używać:
* W celu osiągnięcia najlepszych rezultatów wmasuj 1 do 2 łyżeczek olejku w skórę głowy oraz włosy i odczekaj pewien czas (idealnie ok. 1 godziny ale można również pozostawić olejek we włosach na cała noc a głowę umyć rano)
* Następnie użyj dobrego szamponu takiego jak na przykład Shikakai. Wmasuj delikatnie szampon we włosy oraz skórę głowy następnie spłucz dokładnie
* Najlepsze rezultaty osiągniesz używając olejek 3 razy w tygodniu
Ingredients
Light liquid paraffin, RBD Canola oil, RBD Palmolein oil, Parfume, EXTRACT,TBHQ, CI 47000, CI 616565, CI 26100


Może na początku odeśle osoby, które zaczynają przygodę z olejami do dwóch blogów, które są bardzo pomocne: bloga Anwen oraz do notki, którą ostatnio napisała Cathy: TU. Oba blogi są świetne i wszystkim je polecam.
Amla ma pomagać na wypadające włosy, dlatego ja stosują ją na całą długość włosów oraz skalp. Kładę jednak bardzo małą ilość na grzywkę, ponieważ inaczej jest obciążona i bardzo szybko się przetłuszcza. Najczęściej zostawiam olej na całą noc i tak wydaję mi się, że są najlepsze efekty.
Pamiętajcie, że włosy nie mają ociekać tym olejem. Ja na całe włosy (mam do łopatek) stosuję ponad 1 łyżkę stołową i, i tak wyglądają jakbym ich długo nie myła.
Pierwszy raz jak użyłam tego oleju byłam zachwycona. Moje poplątane włosy przestały takie być. Niestety na końcówki nie pomogła (może trochę), ale niestety teraz to już są tylko do ścięcia. Na razie nie pomogła na wypadanie, ale może stosuję ją za krótko lub za mało systematycznie. Jak coś się zmieni to na pewno was poinformuję. Jednak mimo tego, że spełniła tylko 1/3 moich założeń to byłam bardzo zadowolona. Moje włosy odżyły - mocniej błyszczały i wyglądały jakby się najadły. Właście takie miałam wrażenie, że amla dostarczyła im tego czego im brakowało i były bardzo zadowolone.
Kolejne razy nie były już takie spektakularne, ale nadal jestem zadowolona. Amla nie obciąża włosów, łatwo się zmywa (ja myję 2 razy, ale już po jednym mam wrażenie, że wszystko zeszło, drugi raz robię to tylko na wszelki wypadek).
Może przejdźmy do rzeczy, które mi się nie podobają. Jak wcześniej wspomniałam jak nałożę na grzywkę taką ilość jak na włosy to jest obciążona i prawie od razu po myciu tłusta. Następna rzecz do aplikacja. Jest naprawdę uciążliwa, ponieważ butelka nie ma żadnego aplikatora i kilkadziesiąt razy muszę brać po małej ilości oleju, żeby pokryć całe włosy. I na końcu zapach. Niektórym się podoba, lecz dla większość ludzi jest bardzo uciążliwy. Dla mnie też. Jest on intensywny i nie umiem go do niczego porównać. Jednak ja go wytrzymuję głównie dlatego, że szybko przyzwyczajam się niego i go nie czuję. Po zmyciu już kompletnie. Chociaż niektórzy skarżą się, że przy wilgoci zaczynają go czuć. Nissiax83 w TYM filmiku mówi o tym, że w przypadku oleju Sesa jest tak, że zapach po zmyciu czuć na cienkich włosach, a na grubych nie. W przypadku amli chyba jest tak samo, ponieważ mam grube włosy i jak mówiłam ja nie mam tego problemu.
Kiedyś czytałam także o tym, że oleje nie pomagają na bardzo zniszczone włosy i chyba muszę się z tym zgodzić. U mnie lepiej działają na włosy w miarę w dobrej kondycji.

-----------------

Chciałam wam jeszcze powiedzieć kilka słów o paście cukrowej do depilacji Halaweh. Na pewno jeszcze o niej usłyszycie na moim blogu, ponieważ jestem dopiero w połowie testowania jej.
Zdjęcie skopiowane ze strony helfy.pl, ponieważ nie pomyślałam o zrobieniu go przed otworzeniem produktu :)
Informację ze strony helfy.pl:

Pasta cukrowa jest naturalnym produktem do depilacji włosów, w języku arabskim nazywana jest Halaweh i jest używana na w krajach środkowego wschodu od stuleci. W rzeczywistości kobiety przygotowują ją same z prostych składników spożywczych :)
Cukrowanie jest metodą dużo skuteczniejszą od używania maszynki do golenia czy kremów, ponieważ usuwa włoski wraz z cebulkami, dzięki czemu skóra pozostaje przez długi czas gładka, a włoski stają się coraz słabsze.
Jest dużo lepsza także od depilacji woskiem i depilatorem elektrycznym, bo nie urywa włosków i jest o wiele mniej bolesna (pasta nie przylepia się bezpośrednio do skóry, ale do samych włosków). W przeciwieństwie do wosku, łatwo się zmywa ze skóry i nie wymaga użycia żadnych dodatkowych przyrządów. Po zabiegu skóra pozostaje jedynie na krótko zaczerwieniona. Nie podrażania skóry, wygładza ją i odżywia.

A co najważniejsze jest całkowicie naturalna.
Przeznaczona jest do depilacji całego ciała. Jest idealna do depilacji pach i okolic bikini, gdyż nie podrażnia skóry.
Pasta cukrowa jest bardzo prosta w użyciu:
* latem przed użyciem włożyć plastikowe pudełeczko z pastą na 15 min do lodówki ;
* niewielką porcję (kulkę o średnicy 3,5-4cm) wyrobić w palcach, aby nadać jej konsystencję plasteliny;
* rozprowadzić na skórze w kierunku pod włos;
* szybkim ruchem oderwać pastę zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa;
* z tej samej porcji pasty uformować kulkę i ponownie nalepić na skórze;
* czynność tę należy powtarzać aż do momentu usunięcia wszystkich włosków.
Pasta jest niezwykle wydajna, niewielką ilością można wydepilować nawet całe ciało.
Skóra po depilacji jest miękka i nawilżona, pozostaje gładka od 4-6 tygodni

Skład:
cukier, woda, kwas cytrynowy

INCI:Aqua,Sugar,Citric acid
Nie zawiera konserwantów, barwników i innych substancji chemicznych.

Można jeszcze zobaczyć obrazkowy sposób użycia na ich stronie, więc polecam tam wejść:).
Od razu zacznę od tego, że nie umiem posługiwać się tą pastą. Trzeba wyczuć moment, kiedy jest dobra do użycia, a mi to nie wychodzi. Zwykle zbyt ją rozgrzewam i zaczyna się okropnie kleić. Nawet jak kiedyś udało mi się zrobić kulkę i rozprowadzić ją po nodze to nie mogłam jej "zerwać". Zostało mi wtedy już tylko przykleić coś na to i użyć jak wosk. Tym sposobem całkiem nieźle sobie radzi, ale wg mnie za mało jej jest do tego.
Macie może dla mnie jakąś radę?

wtorek, 9 sierpnia 2011

Rozdania!

Moje rozdanie się skończyło, ale nadal macie szansę wziąć udział w innych :):
- Alek:
- Kamila
- A.




- ladyinpurplee
 

- anikowa101
- Iwetto 
- Idalia 

piątek, 5 sierpnia 2011

MIYO lakier z serii Mini Drop

Jako, że rozdanie się już skończyło czas powrócić do regularnych notek i mam nadzieję, że w moim postanowieniu wytrzymam:).
Dzisiaj chciałabym wam pokazać lakier, którego nazwy niestety nie znam (nie ma go na opakowaniu).
MIYO (My identity youthfully original) jest nowym "dzieckiem" Pierre Rene. Dość niedawno ta marka weszła do sprzedaży. Niestety dość ciężko ją dostać i u mnie dostępne są tylko lakiery. Jak je odkryłam nie mogłam się oprzeć i do koszyka od razy jeden trafił (kolory już były przebrane). Ta seria jest bardzo tania, ponieważ za 7 ml lakieru zapłaciłam 2,99.
Coś mi w tym kolorze nie pasuję. Liczyłam na bordo, a to jednak nie to. Ciężko określić kolor tego lakieru. Czasami powiedziałabym, że to brąz z kampką czerwieni/pomarańczy, czasami właśnie bordo, a czasami coś pomiędzy. 
Krycie jest przeciętne. Na zdjęciach są 3 warstwy, ale 2 też dobrze kryją. Jednak z 3 bardziej mi się podoba.
Schnie w miarę szybko.
Trwałość niestety mnie nie przekonuję. Ja miałam go na rękach jakieś 2 dni i więcej nie mogłam wytrzymać. 
Podsumowując raczej nie polecam.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Wyniki!

Kilka dni temu skończyło się rozdanie. Niestety kilka osób zgłosiło się po zakończeniu i nie mogłam uwzględnić ich w losowaniu. Niektórzy kłamali co do obserwowania albo tego, że mają mnie w blogrollu, mam nadzieję, że nienaumyślnie.
Żeby już was nie męczyć, oto wyniki:
Wygrał Tosiaczek666! Gratulację!
Wyślij mi swój adres oraz informację czy chcesz otrzymać rozświetlacz Catrice z kolekcji Urban Baroque - C01 Masquerade Ball na adres tusia13pl@gmail.com :)

czwartek, 28 lipca 2011

TAG: One Lovely Blog Award

Zostałam otagowana przez Kathy, Adrianna,
Zasady:
1. W odpowiedzi na nominację wpisz podziękowania i link blogera, który przyznał wam tę nagrodę.
2. Skopiuj i wklej logo na swoim blogu
3. Napisz o sobie 7 rzeczy
4. Nominuj 16 innych cudownych blogerów(nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę)
5. Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)



McDonald'sa
- jestem wysoka - 178 cm
- uwielbiam czytać, moją przygodę z książkami zaczęłam od Harrego Pottera i każdą jego część (oprócz 7) przeczytałam koło 10 razy
- jestem serialoholiczką (zamierzam zrobić kiedyś notkę o tym co oglądam i polecam, a sporo tego jest, ponieważ gdy kończę jeden serial to zaczynam następny:))



wtorek, 26 lipca 2011

Basic, Juicy Fruity, Kiwi

Dzisiaj pokaże wam zapowiadany lakier firmy Basic z LE Juicy Fruity nazywający się Kiwi. Nazwa średnio pasuję, ponieważ jest to pastelowy zielony lub niebieski (zależy od światła). Wg mnie jest to mięta lub pistacja.
Na zdjęciu 3 warstwy, ale całkiem dobrze wygląda też w 2.
Schnie dość szybko.
Trwałość przeciętna.
Ogólnie bardzo dobra jakość jak na pastel. :)

sobota, 23 lipca 2011

Kilka rozdań:)

Chciałam się z wami podzielić kilkoma rozdaniami w których biorę udział. Są one u (klikając na nick przeniesiesz się do rozdania:)):
- Viollet
Tu najbardziej liczę na wygraną, ponieważ nagrodą jest moja wymarzona paletka Sleek:)
- Planeta Kobiet
- Basia8212
I tutaj też ta paletka:)
- craving for beauty
- Idalia 
 
 
 
 
 - Biorę udział w konkursie sponsorowanym przez  
I mogę wygrać zestaw naturalnych kosmetyków do kąpieli
Szczegóły na blogu:

konkurs trwa do 6 sierpnia
 - Idalia
- Sheva
 
 - nusiaxx
 - Paula
 - Maus

 
Polishmakeupbag

poniedziałek, 18 lipca 2011

Lavera TREND SENSITIV - Ivory 02

Dzisiaj napiszę wam o podkładzie, który dostałam do testów od lilinatura.pl. Niestety dostałam tylko próbkę, więc moja recenzja może być niepełna, ponieważ przetestowałam produkt tylko 2 razy, lecz już wyrobiłam sobie opinie na jego temat. Pamiętajcie, że to, że nie kupiłam tego kosmetyku nie wpływa na to co piszę:).
Opis:
Płynny make-up z ekologicznymi liposomami kwiatowymi stworzony specjalnie aby sprawić, że nasza skóra jest gładka i delikatna. Pozostawia skórę zdrową i odżywioną. Korzystnie działające na nią ekologiczne oleje, takie jak olej arganowy i ekologiczne masło kwiatowe zawierają niezbędne kwasy tłuszczowe i w ten sposób chronią skórę, pozostawiając ją nawilżoną. Podkład wzbogacony jest o witaminy A, C i E co działa daje efekt maksymalnego odżywienia skóry. 
Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Dermatologicznie i oftalmologicznie przetestowany, odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Kolory: dostępny w porcelanowy beż 01, kość słoniowa 02, miodowy beż 03 i migdałowy beż 04
Średnio kryjący 



Składniki: wodno-alkoholowy wyciąg z korzenia lukrecji (Bio-Alkohol)*, oliwa z oliwek*, czynnik biologiczny z oleju kokosowego, olej z octu*, olej z jojoby*, alkohol tłuszczowy, krzem mineralny, gliceryna roślinna, estry glicerynowe kwasów tłuszczowych, faktor nawilżający na bazie cukru, bio-masło kwiatowe, lecytyna, ksantan, celuloza, olej kokosowy, algi, olej agranowy*, olej z lnicznika, olej z rokitnika zwyczajnego*, sterole roślinne, witamina E, ekstrakt z Cova Btrox, bio-liposomy kwiatowe, olej słonecznikowy,witamina C, mieszanka olejów eterycznych, [+/- tlenek tytanu, tlenek żelaza]
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych
Produkt można obejrzeć TU.

Dostałam produkt w drugim najjaśniejszym kolorze i mi odpowiada. Zwykle używam najjaśniejszych drogeryjnych produktów, więc wydaję mi się, że 01 będzie pasować bladym osobą.
Podkład jest bardzo trwały. Raz użyłam go na imprezę, więc kilka godzin intensywnego tańca co za tym idzie pocenia się i nadal miałam co zmywać. Drugi raz od rana do wieczora w nim chodziłam i sytuacja się powtórzyła.
Podkład nie matuję, ale producent tego nie obiecuję, więc nie można się czepiać. Lecz w moim przypadku trochę Synergena i jest dobrze:).
Trochę podkreśla rozszerzone pory.
Nie tworzy maski, wygląda bardzo naturalnie, w ogóle go nie widać.
Krycie jest średnie, ale można je stopniować nakładając więcej produktu i nadal dobrze wyglądać. Zalecam jednak po prostu użycie korektora.:)
I oczywiście jest naturalny co jest dużym plusem!
Dla niektórych to może być dziwne, ale nie używam podkładu. Szczerze mówiąc nawet żadnego nie mam (oprócz kremu tonizującego Ziaji, który nadal jest dla mnie za ciemny - ten podkład jest jaśniejszy:)). Jednak gdybym jakieś potrzebowała to poważnie bym się zastanowiła nad tym.

------------

Rozpoczęłam także współpracę z helfy.pl i dostałam już od nich kilka produktów. Rozpoczęłam już testowania i jak na razie jednym produktem jest zachwycona, a drugi mnie trochę zdenerwował. Więcej szczegółów zdradzę później. ;)

-------------

Nadal można się zgłaszać do rozdania TU.